120 mln łapówki za ustawę hazardową!

Ustawa hazardowa została przegłosowana w Sejmie oraz w Senacie i teraz czeka już tylko na podpis prezydenta. Chociaż początkowe prace nad ustawą przebiegały w normalnym tempie, ostatnio znacząco przyśpieszyły. W ciągu zaledwie kilku dni, projekt ustawy został „przyklepany” przez Podkomisję, Komisje Finansów Publicznych oraz przez Sejm i Senat. Tak szybkie forsowanie ustawy rodzi wątpliwości,  czy rządowi faktycznie zależało wyłącznie na ograniczeniu szarej strefy, czy były też inne powody. Według portalu wrealu24.pl, sprawa jest znacznie bardziej złożona i mamy do czynienia z kolejną „aferą hazardową.”

Jak czytamy w artykule:

Teraz Totalizator Sportowy, który największy zysk jaki odnotował od początku istnienia wyniósł 250 mln złotych musi zakupić 40 tysięcy maszyn o wartości od 40 do 100 tysięcy złotych! Owe 250 mln nie wystarczy nawet na pierwszą ratę leasingową, więc trzeba wyłożyć żywą gotówkę z budżetu państwa – de facto zapłacą obywatele. Koszt szacowany 4-5 mld złotych! A wszystko w ręce amerykańskiej firmy IGT (dawniej Gtech), która po ostatnio wygranym przetargu w totalizatorze uzyskała wyłączne prawo do sprzedaży tego typu urządzeń na terenie Polski. Podczas organizowania przetargu na lottomaty, konkurent G-tech’u zgłosił się do ministra sprawiedliwości z informacją o próbie wymuszenia łapówki w zamian za otrzymanie kontraktu. Firma AWI odmówiła… przetarg dostał G-tech. Wtedy też właśnie dostał wyłączne prawo na przetarg jakiegokolwiek sprzętu (dla Totalizatora) oraz oprogramowania przez następne 10 lat.

Szef ABW na zamkniętym posiedzeniu Sejmu w roku 2002 ostrzegał o chęci zakupu przez Totalizator Sportowy maszyn od Gtech’u po kilkukrotnie wyższej niż rynkowa cenie. Z raportu CBA z 2007 roku wynika, że nastąpiła ponowna próba zakupu, tym razem nieco lżej, bo cena wynosiła dwukrotność rynkowej. Nie udało się. Ale teraz? Dopięli swego.

Redakcja wRealu24.pl dotarła do raportu amerykańskiego wywiadu kryminalnego Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego stanu Teksas, w którym napisano, że w latach 2000 – 2005 na konto jednego ze znanych działaczy społeczno-politycznych: Józefa Blassa, wpłynęło 120 mln złotych. Miał on „wpływać” na decyzje rządzących. W raporcie stoi, że według zeznań G-techu były to pieniądze wydane w ramach lobbingu na pozyskanie kontraktu. Jak widać „słusznie wydane”.

Gdzie się podziały pieniądze? Jak zostały rozdysponowane? Dlaczego Ministrowi Janczakowi oraz kolejno: formacjom PiS, PO oraz .Nowoczesna tak zależało na przepchnięciu ustawy, która w swoich zapisach miała paragrafy niezgodne z wyrokiem NSA oraz KE? Portal wrealu24.pl zapowiedział, że w kolejnych tygodniach ujawniać będzie dalsze szczegóły tej sprawy. W przypadku tej ustawy znowu sprawdza się stare powiedzenie  – Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.